FORUM ASW Strona Główna FORUM ASW
AEROKLUB STALOWOWOLSKI

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Lot z polem koło Modliborzyc
Autor Wiadomość
Marian 
Marian


Dołączył: 26 Sie 2010
Posty: 429
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-05-04, 20:15   Lot z polem koło Modliborzyc

Cześć.

To zaczynam: pierwsza relacja z lotu. Pozdrawiam. Marian.

EPST/2.05.2011/Pirat SP-3112 (Tango)

Wyłożona trasa: Turbia/Sandomierz/Turbia/Janów Lubelski/Grębów/Turbia (120,9km)

Start: 13.54

Hol na 550 m. Noszenia w pierwszym kominie 1,5 – 2,0 m/s. Podstawa ok. 1.100 m. Powrót do linii startu potem odejście w stronę Sandomierza. Dwie krótkie podkrętki w kominach do 2,0 – 2,5 m/s. Przed Sandomierzem spotkanie z Tomkiem w Juniorze KV (machanie skrzydłami – radio w Piracie zaczyna nawalać). Nad Sandomierzem „liźnięcie” punktu na 670 m i z powrotem do Turbi z jednym słabym kominem i niezłymi (do 5 m/s) noszeniami pod rozległą chmurą w locie po prostej. Koło Turbi spotkanie z Puchatkiem, mocny komin i podstawa na wysokości 1.100 m. Do Janowa po trzech kominach rogalem lekko na prawo od kreski (maksymalna wysokość 1.200 m). Nad Janowem 700 m i decyzja lotu do budującej się chmury ok. 4 km za Janowem. Około 20 minut straty w trakcie krążenia i powrotu nad Janów, pomimo zwiększenia wysokości odejścia z punktu o ok. 300 m doprowadza do problemu – chmury nad Lasami Janowskimi porozlewane w jeden wielki, płaski układ tłumią termikę. Bliżej prawej strony fragment lasu jeszcze w słońcu i próba znalezienia noszeń. Na 500 m decyzja odejścia znad lasów w stronę Modliborzyc i poszukania pola do lądowania. W tym rejonie pola na skraju lasu są dosyć długie (odchodzą prostopadle od lasu) i dosyć szerokie (dwie-trzy rozpiętości). Wybrane pole ma ok. 350 – 400 m długości. Lądowanie z prostej z uwagi na wysokość umożliwiającą jedynie bardzo ciasny krąg (ok. 200 m nad skrajem lasu). Zejście na pełnych hamulcach znad krawędzi lasu, przelot nad miedzą na skraju pola na wysokości 10-15 m i lądowanie z prędkością ok. 75 km/h w chwili przyziemienia. Pole równe, z młodą uprawą, miękkie, ale tylko lekko hamujące dobieg.

Godzina lądowania: 15.52

Obleciany dystans: 77 km

152XVA81.igc
Pobierz Plik ściągnięto 937 raz(y) 320,58 KB

_________________

 
     
Vex 
Tomek Kalinowski


Wiek: 36
Dołączył: 11 Maj 2009
Posty: 354
Skąd: z nienacka
Wysłany: 2011-05-05, 13:29   

To i ja napiszę, jak ten lot wyglądaj z mojej strony :-)

EPST/2.05.2011/Junior SP-3421 (KV)

Wyłożona trasa: Turbia/Sandomierz/Turbia/Janów Lubelski/Grębów/Turbia (120,9km)

Start: 13.19

Strzał z windy na 330m, od razu kilka okrążeń w prawo - coś trzyma, 0 - 0.5m/s które po chwili zamieniło się w stabilne 1 i później 2 m/s. W planie oblecenie trasy z Marianem, więc wykręcam się i czekam w okolicy lotniska na start Pirata Tango. W międzyczasie widzę, ze chyba jakiś problem z windą, bo do kwadratu kołuje Zlin. Narazie podstawy raptem 900-1000 metrów, ale termika bez problemu można się utrzymać, a kominów dookoła sporo. Marian startuje za zlinem i po krótkim holu szybko dołącza do tego samego komina na zachodnim skraju lotniska. Wykręcamy podstawę i ja dosyć szybko odchodzę w stronę Sandomierza będąc pewnym, że Tango leci za mną. Przed Sandomierzem dokręcam ponownie podstawę 1000 metrów i lecę w stronę punktu, gdzie warunki nie wyglądają zachęcająco, a wysokość szybko ucieka. Na radiu słyszę, że Pirat niewiele za mną, ale już zaczynają się pojawiać problemy z komunikacją - w Piracie zaczyna padać radio. Do punktu Sandomierz pozostaje mi już tylko 2 km, ale wysokość mała - 600 metrów, lekko się wystraszywszy postanowiłem nie ryzykować i zawrócić pod ostatnią chmurę ponownie wykręcić podstawę. Szczęśliwie po chwili łapię słaby komin nad mostem i wykręciwszy 760 metrów decyduję zaliczyć punkt i szybko wracać nad Gorzyce gdzie tworzy się piękny szlak w stronę lotniska. Nad mostem mijam Mariana lecącego ok 200 metrów wyżej - machamy sobie skrzydłami :-) Dolatuję do wspomnianego szlaku i już bez stresu, bez krążenia lecę w stronę lotniska. Niestety pojawia się inny problem - ciśnienie w "instalacji hydraulicznej" wzrosło do poziomu nie do zniesienia - muszę coś z tym zrobić. Podczas dziwacznych manewrów i niezważania na noszenia tracę kilkaset metrów. W okolicach lotniska mam ich tylko 500, ale za to nastrój na pokładzie zdecydowanie lepszy. Zaczynam walczyć o nabranie sensownej wysokości, która umożliwi mi odejście w stronę Janowa - następne ładne chmury dopiero nad lasami. Tracę sporo czasu na wykręcanie się w towarzystwie Puchatka, a w międzyczasie Marian pod samymi chmurami odlatuje na północny wschód - ja jeszcze słyszę jak mnie woła, ale on nie słyszy już moich odpowiedzi. No nic...pewnie spotkamy się jak on będzie wracał z Janowa, a ja będę dopiero na dolocie. Wykręcam 800 metrów i lecę w stronę mostu kolejowego gdzie znowu dołuję na 550. Na szczęście widzę dobry znak - Pan Staszek z Prezesem kręci 2 kilometry ode mnie - może się uda. 1000 metrów i decyduję się na odejście w stronę Janowa - Marian pewnie już tam jest. Po drodze dwie ogromne chmury noszą tak, że aż się wystraszyłem. Podstawa tej chmury to 1500 metrów. Na prędkościomierzu 150 a tu wciąż 2-3 m/s do góry + silna turbulencja. Na chwilę z niepokoju uchylam hamulce, ale przynajmniej nie martwię się więcej o wysokość. 3-4 km przed Janowem druga podobna chmura - bez krążenia dobijam sufitu i chcę już tylko szybko zaliczyć punkt, bo robi się późno. Dolatuję do Janowa na 900 metrach i szybko wracam pod poprzednią chmurę, która zapewni mi bezpieczny dolot do lotniska. Dziwi mnie tylko że nie spotkałem Pirata - pewnie się minęliśmy niepostrzeżenie i pewnie już mija Turbię w drodze do Grębowa... Na moje szczęście chmura zabrała, tak samo jak następna i po prostej poleciałem w kierunku Grębowa - jak się później okazało w ostatniej chwili. Wylatuję z nad lasów i żałuję że na ostatnim silnym noszeniu nie wykręciłem podstawy, bo za sanem już totalne masło - lusterko pokazuje dolot po doskonałości przez Grębów na styk, ale decyduję, że jeśli nie zyskam gdzieś jeszcze 300-400 metrów to nie oblecę. Mijam lotnisko - spoglądam w dół - Mariana nie ma - cholera...znowu będzie miał lepszy czas dnia :lol: pewnie widząc co się dzieje po tej stronie zdecydował polatać sobie jeszcze nad lasami. Po doskonałości lecę do Grębowa, ale nic nie znajdując na 2 km przed punktem decyduję o powrocie do lotniska - słusznie, inaczej bym nie obleciał. Do samego lądowania opadanie własne szybowca, a mogłem sobie jeszcze powisieć nad lasami...ehhh... Od razu po lądowaniu dowiaduje się, że jeszcze nie koniec na dzisiaj - podłączamy Krakusa i jedziemy do Modliborzyc po Mariana. Na szczęście BEZPIECZNIE wylądował w polu...

Godzina lądowania: 16.08

Obleciany dystans: 106 km

152XVA81[2].igc
Pobierz Plik ściągnięto 937 raz(y) 118,4 KB

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 10